18 listopada
niedziela
Romana, Klaudyny, Karoliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Całun przywrócił mi wiarę

Ocena: 0
7594
Dlaczego brytyjscy naukowcy twierdzą, że Całun Turyński pochodzi ze średniowiecza? – odpowiada żydowski badacz broniący autentyczności całunu Barrie Schwortz w rozmowie z Iwoną Świerżewską.
Z Barrie`m Schwortzem, członkiem pierwszego zespołu badaczy Całunu Turyńskiego, rozmawia Iwona Świerżewska


Kiedy rozpoczął Pan badania nad Całunem, nie był Pan człowiekiem ani religijnym, ani chrześcijaninem. Skąd więc pomysł, żeby zająć się tym tematem?


Jestem zawodowym fotografem, zajmuję się fotografią w sposób badawczy. To dlatego zaproszono mnie do udziału w projekcie prowadzonym przez laboratorium Los Alamos National Laboratory, w którym wcześniej pracowałem przy tworzeniu bomby atomowej. Pewien człowiek po prostu zadzwonił do mnie z pytaniem, co wiem na temat Całunu Turyńskiego. W odpowiedzi zaśmiałem się. Cóż mogłem wiedzieć o chrześcijańskich relikwiach ja, Żyd? Ale ten człowiek wyjaśnił mi, że naukowcy pracujący w laboratorium znajdującym się nieopodal dokonali niezwykłego odkrycia. Okazało się, że wizerunek na Całunie ma pewnego rodzaju głębię, jakby zawierał informacje topograficzne.

Zdecydowałem się wziąć udział w projekcie, jednak cały czas podchodziłem do sprawy z rezerwą. Zwróciłem się o pomoc do jednego z kolegów z zespołu, specjalisty od obrazowania, pracującego dla NASA. Kiedy powiedziałem mu o tym, że jako Żyd czuję się nieswojo badając chrześcijańskie świętości, odparł: „Barrie, czyżbyś zapomniał, że Człowiek, którego ciało owinięte zostało w Całun, także był Żydem? Czy nie sądzisz, że Bóg chciałby widzieć w tym zespole członka narodu wybranego?”. Na zakończenie dał mi jeszcze radę. Powiedział: „Bóg nie zdradza nam od razu swoich planów. Potrzeba czasu, by je odkryć”. Pozostałem więc. Okazało się, że odkrycie Bożego planu zajęło mi 18 lat. Wtedy dopiero zyskałem pewność, że Całun jest autentyczny.


Jakie uczucia towarzyszyły Panu, kiedy po raz pierwszy zetknął się Pan z Całunem Turyńskim?


Początkowo uważałem, że jest to po prostu dzieło sztuki. Sądziłem, że pojedziemy do Turynu i w kilka godzin się z tym uwiniemy. Ale po pierwszych dziesięciu minutach zrozumiałem, że na płótnie nie ma farby. Już wiedziałem, że cokolwiek to jest, rozwiązanie tej zagadki nie pójdzie tak gładko, jak planowaliśmy. Ale pewnie chodziło Pani o to, czy towarzyszyły mi jakieś duchowe uniesienia? W tamtym czasie to był po prostu kawał porządnej, naukowej pracy do wykonania. O Jezusie wiedziałem bardzo niewiele. I na pewno nie miałem do Niego osobistego stosunku. Wiedziałem tylko tyle, że był Żydem jak ja.


Powiedział Pan, że Całun Turyński nie jest dziełem sztuki. Czym wobec tego jest Całun?


Naszym nadrzędnym celem było ustalenie, w jaki sposób Całun powstał. Teorie były różne. Sugerowano, że było to malowidło, fotografia albo że wizerunek Jezusa został na płótnie wypalony. Przeprowadziliśmy szereg testów, żeby to ustalić. Po zakończeniu badań mogliśmy stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że Całun to nie jest malowidło, fotografia ani wizerunek wypalony na płótnie. Nadal nie mogliśmy jednak wskazać żadnego mechanizmu, który byłby w stanie stworzyć wizerunek o takich właściwościach fizycznych i chemicznych. Innymi słowy, mogę jedynie powiedzieć, czym Całun nie jest. Nie mogę zaś stwierdzić, czym jest.


Co przemawia za tym, że Całun rzeczywiście jest płótnem, w które owinięte zostało ciało Jezusa Chrystusa?


Po pierwsze, Całun jest z całą pewnością tkaniną używaną do pogrzebów żydowskich w pierwszym wieku naszej ery. Dodatkowo na Całunie widzimy ślady męki. I to z niesamowitą, sądową wręcz dokładnością. Na tkaninie widać ślady krwi, wskazujące na przyczynę zgonu człowieka, który został w niego owinięty. Z całą pewnością było nią ukrzyżowanie. Mamy ślady krwi w okolicach nadgarstka, na stopach i na przedramieniu. Z boku widnieje ślad krwi pozostawiony po ranie zadanej włócznią. Na głowie widoczne są ślady pozostawione przez koronę cierniową. Ponadto na plecach znajduje się około 120 śladów krwi wypływającej z ran zadanych za pomocą używanego powszechnie przez Rzymian bicza. Przecież to dokładnie odzwierciedla sposób śmierci Jezusa opisany w Nowym Testamencie. Ludzie często pytają mnie, dlaczego jestem taki pewien, że w Całun zawinięto ciało Jezusa, a nie innego ukrzyżowanego przez Rzymian człowieka. Ale przecież tylko On ogłosił się królem i pozwolił sobie założyć koronę cierniową. Sherlock Holmes twierdził, że cokolwiek pozostanie po wyeliminowaniu wszystkich innych możliwości, niezależnie od tego, jak bardzo jest nieprawdopodobne, musi być prawdą. Innymi słowy: kto inny mógłby to być, jeśli nie Jezus?


PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -